Czy miałeś do tej pory do czynienia z sądem? Jak to wspominasz? I dlaczego tak źle?

Niespecjalnie się dziwię, gdy słyszę od naszych przedsiębiorców, że do sądu chodzą tylko wtedy, gdy muszą. Skomplikowane procedury i czas oczekiwania na wyrok zdecydowanie odstraszają. Podobnie jak brak wiedzy sędziów o specyfice prowadzenia biznesu, a co za tym idzie – niepewność co do treści wyroku.

Jak wielokrotnie mówiłem i pisałem, jedną z przeszkód w korzystaniu z nowych sposobów restrukturyzacji jest konieczność wszczęcia postępowania sądowego. Dla wielu osób budzi to automatycznie złe skojarzenia.

Nowe prawo restrukturyzacyjne przewiduje możliwość dogadania się z wierzycielami i zatrzymania toczących się egzekucji z maksymalnym ograniczeniem udziału sądu. Polega to na wszczęciu postępowania o zatwierdzenie układu.

Tryb tego postępowania jest bardzo uproszczony.

  1. Rozpocząć należy od zaangażowana do współpracy doradcy restrukturyzacyjnego. Doradca pomoże przygotować plan restrukturyzacji długów, a także zapewni wsparcie w negocjacjach z wierzycielami. Wybór osoby doradcy należy wyłącznie do dłużnika.
  2. Po rozpoczęciu współpracy z doradcą dłużnik przygotowuje i przekazuje wierzycielom oraz sądowi propozycje warunków układu obowiązujące na określoną datę (tzw. dzień układowy). Propozycje układowe mogą zawierać kilka wariantów układu, przy czym warianty te mogą się wzajemnie wykluczać. Propozycje układowe powinny określać sposób restrukturyzacji zobowiązań dłużnika, np.: odroczenie spłaty; rozłożenie spłaty na raty; zmniejszenie wysokości wierzytelności; konwersję wierzytelności na udziały lub akcje. Mogą także przewidywać podział wierzycieli na grupy.
  3. Kolejnym zadaniem dłużnika jest zebranie od wierzycieli głosów (oświadczeń o zgodzie na zawarcie układu, bądź jej braku). Oświadczenia zbiera się w formie pisemnej, na kartach do głosowania, sporządzonych ściśle według wymogów ustawy.
  4. Układ zostaje przyjęty, jeżeli za jego przyjęciem wypowie się większość wierzycieli mających łącznie co najmniej dwie trzecie sumy wierzytelności. Jeżeli natomiast głosowanie nad układem odbywa się w grupach wierzycieli, obejmujących poszczególne kategorie interesów, układ jest przyjęty, jeżeli w każdej grupie wypowie się za nim większość uprawnionych do głosowania nad układem wierzycieli z tej grupy, mających łącznie co najmniej dwie trzecie sumy wierzytelności w danej grupie.
  5. Po zebraniu głosów – o ile wynik głosowania wierzycieli jest korzystny – dłużnik składa do sądu wniosek o zatwierdzenie układu. Formalne zatwierdzenie warunków układu to w istocie jedyna czynność sądu w sprawie.

Jak widać – sąd jest zaangażowany w postępowanie w stopniu absolutnie minimalnym.

Można oczywiście zadać sobie pytanie: dlaczego iść do sądu, skoro można się dogadać z wierzycielami bez udziału sądu i doradcy restrukturyzacyjnego?

Otóż dlatego, że nie zawsze da się z wierzycielami dogadać bez użycia dodatkowych argumentów. A takim może być alternatywa – albo zawieramy wspólnie formalne, zatwierdzone przez sąd porozumienie, albo zmuszony będę ogłosić upadłość. Po drugie, pamiętajmy, że złożenie wniosku o zatwierdzenie układu – podobnie jak złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości – zwalnia osoby zarządzające spółkami kapitałowymi od odpowiedzialności za szkodę za niezłożenie wniosku w terminie, a członków zarządu spółek z ograniczoną odpowiedzialnością – od osobistej odpowiedzialności za niespłacone długi spółki.

7 grudnia 2015 r.

Wojciech Piłat        13 grudnia 2015        Komentarze (0)

Szczerze mówiąc, w ogóle tego nie planowałem. Zapisałem się w ostatniej chwili – w końcu póki co człowiek jest z przepisami na bieżąco i ma dużo wiedzy w głowie. Impulsem był fakt, że sam doradziłem to dwóm kolegom z pokrewnej branży zarządzania. I myśl, że skoro oni, to czemu też nie ja? Efektywny czas przygotowań trwał raptem 8-9 dni, a raczej tyleż wieczorów, bo w ciągu dnia nigdy nie było na nic czasu. O poranku kulminacyjnego dnia pomyślałem sobie filozoficznie, że po prostu będzie, co ma być.

A ponieważ po trzech kolejnych dniach okazało się, że w dniu 7 grudnia 2015 r. zdałem egzamin na licencję syndyka, wygląda na to, że już niedługo będziecie mogli do mnie mówić „Panie syndyku”, a nawet „Panie doradco restrukturyzacyjny” :).

PS. Notabene nie tylko mi się udało. Ten sam egzamin zdał również niejaki Maciej Piłat, wcześniej absolwent M.B.A. Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa :). Brawo Braciszku!

Polityka drugiej szansy dla przedsiębiorców w Unii Europejskiej

Wojciech Piłat        23 listopada 2015        Komentarze (0)

Nacisk na danie drugiej szansy firmom znajdującym się w kłopotach dotyczy nie tylko polskiego ustawodawcy. Tendencja ta jest widoczna w poszczególnych krajach Unii Europejskiej od dobrych paru lat. Zainteresowanym serdecznie polecam artykuł mojego autorstwa, który lada dzień ukaże w Biuletynie Euro Info wydawanym przez PARP (tutaj link do wersji elektronicznej).
bliul1biul2
Tekst jest dość długi, dlatego redakcja zdecydowała się podzielić go na trzy części. Pierwsza z nich omawia m.in. zalecenia Komisji Europejskiej w przedmiocie polityki drugiej szansy, stanowi także wprowadzenie do regulacji ustawy Prawo restrukturyzacyjne, które dokładniej zostaną omówione w dwóch kolejnych numerach biuletynu.

Pierwszy komentarz do Prawa Restrukturyzacyjnego

Wojciech Piłat        08 listopada 2015        Komentarze (2)

Oto pierwszy komentarz do nowej ustawy Prawo Restrukturyzacyjne, autorstwa prof. UO dr. hab. Rafała Adamusa:

komentarz 

„Krótki” oznacza w tym przypadku jedynie 598 stron… Cóż, z uwagi na objętość nowej ustawy musimy się przyzwyczajać do takich objętości. Lekturę zaczynam wdrażać w najbliższym czasie, a pamiętajmy jednocześnie, że jeszcze w grudniu mają ukazać się komentarze sędziego Gurgula i mec. Zimmermana.

 

 

VII edycja INSO – reminiscencje

Wojciech Piłat        07 listopada 2015        Komentarze (0)

W przerwie pomiędzy jednym a drugim dniem zjazdu na studiach podyplomowych (Tomku – jednak SGH, a nie Łazarski :-) ) udało mi się znaleźć chwilę na małe podsumowanie kolejnej edycji INSO – Polskiego Kongresu Prawa Upadłościowego i Naprawczego organizowanego przez Instytut Allerhanda. Zdarzenia absolutnie obowiązkowego dla każdego praktyka i teoretyka restrukturyzacji i to nie tylko z uwagi na to, co nas czeka od 1 stycznia 2016 r. Niewierzących odsyłam do lektury agendy kongresu.

Co mi się najbardziej rzuciło w oczy? Oprócz licznych prezentacji twórców – a co za tym idzie i adwokatów – nowej ustawy Prawo Restrukturyzacyjne dało się zauważyć wystąpienia i głosy krytyczne. W takim tonie wypowiadali się m.in. adw. Artur Zawadowski, sędzia Jarosław Horobiowski, a także z właściwą sobie swadą Konrad Osajda, skądinąd mój kolega jeszcze z czasów wspólnych studiów, a już dr hab. (!) Dał też o tym niejako znać w swoim wirtuozersko wyważonym wystąpieniu prof. dr hab. Andrzej Jakubecki.

Sygnalizowano przede wszystkim:

  • możliwe liczne problemy z nową definicją niewypłacalności dłużnika
  • umożliwienie dłużnikom nie regulowania długów przez okres przekraczający w skrajnym przypadkach trzy miesiące bez możliwości skutecznego złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości
  • brak właściwego przygotowania sędziów sądów restrukturyzacyjnych od strony merytorycznej
  • brak właściwego przygotowania sądów restrukturyzacyjnych od strony kadrowej i organizacyjnej
  • duże opóźnienie w powstawaniu Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości (nie wcześniej niż w 2018 r.)
  • niechęć instytucji bankowych do zapewnienia finansowania potrzebnego do przeprowadzenia restrukturyzacji w trybie nowych przepisów
  • duży stopień komplikacji i niejasność regulacji restrukturyzacyjnych, co odstraszy przedsiębiorców od korzystania z nowych rozwiązań

O każdym z powyższych problemów można długo pisać i sądzę, że będzie to dobry temat na kolejny artykuł na blogu.

Natomiast osobiście sądzę, że:

I. Szansę na powodzenie czyli popularność w praktyce mają:

1) postępowanie o zatwierdzenie układu – z uwagi na prostotę i minimalny udział organów sądowych

2) postępowanie sanacyjne – z uwagi na możliwość dokonania prawdziwie kompleksowych i wielopłaszczyznowych zmian w firmie przy jednoczesnym wstrzymaniu toczących się przeciwko dłużnikowi egzekucji

3) układ częściowy – z uwagi na możliwość dogadania się z wierzycielami zabezpieczonymi rzeczowo (banki!), co jest prawie zawsze największym problemem, często uniemożliwiającym wyjście z trudnej sytuacji.

II. Nie wróżę większej popularności:

1) przyspieszonemu postępowaniu układowemu – z uwagi na fakt, że warunkiem jest tu, by sporne było nie mniej niż 15% łącznej sumy wierzytelności. Dla wierzyciela nie chcącego zaakceptować propozycji układu nie ma natomiast nic prostszego, niż „wykreowanie” wierzytelności spornej łamiącej limit 15% łącznej kwoty.

2) „pełnemu” postępowaniu układowemu – ponieważ nadal żadna siła nie jest w stanie zmusić do udziału w układzie wszystkich wierzycieli zabezpieczonych rzeczowo. Pamiętajmy przecież, dlaczego nie wychodziły upadłości układowe. Można zakładać ewentualnie powodzenie wariantu łączonego: „pełny” układ z wierzycielami bez zabezpieczeń + układ częściowy z wierzycielami posiadającymi zabezpieczenia, ale taka układanka może okazać zbyt skomplikowana, by zadziałać w praktyce.

III. Ewentualnym czarnym koniem nowej ustawy może okazać się też tzw. „pre-pack” czyli tryb przygotowanej likwidacji – instytucja już teraz budząca niemałe kontrowersje. Zainteresowanym polecam mój artykuł na temat pre-packu zamieszczony w pierwszym numerze pisma branżowego Krajowej Izby Syndyków „Doradca restrukturyzacyjny”, którego redaktorem naczelnym jest inny uczestnik kongresu syndyk Mateusz Bienioszek.

W rozmowie z Panem Andrzejem Głowackim – założycielem i prezesem zarządu znanej firmy konsultingowej DGA S.A. wyraziłem ostrożny pogląd, że największe szanse na popularność mają postępowania o zatwierdzenie układu, jako stosunkowo najprostsze, a następnie postępowania sanacyjne. Zastanawiam się jednak, czy racji nie (będzie) miał mój Rozmówca, który typuje odwrotną kolejność. Czyżby przyszłość miała należeć do postępowań sanacyjnych?

Oznaczać by to mogło w praktyce swoistą antynomię/dychotomię/dualizm restrukturyzacyjno-upadłościowy. Firmy mniej lub bardziej niewypłacalne miałyby do wyboru – dramatyczne przekształcenie lub likwidację poprzez upadłość i działania syndyka albo absolutnie gruntowną i kompleksową terapię leczniczą poprzez postępowanie sanacyjne i czynności zarządcy. Czyli tak czy siak poprzez działania wykwalifikowanej osoby trzeciej. Nie jest to najgorsze, co może nową ustawę spotkać.

Ale jak zwykle czas pokaże, jaką ścieżką poprowadzi nas nieprzewidywalna rzeczywistość.