W ostatnich dniach „Rzeczpospolita” opublikowała założenia zmian pozycji doradców restrukturyzacyjnych i syndyków opracowane w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Wynika z nich między innymi, że:

  • z grupy doradców restrukturyzacyjnych (z których każdy posiada licencję), wyłoniona zostanie grupa tzw. „kwalifikowanych doradców restrukturyzacyjnych” („naddoradców”?). Tytuł kwalifikowanego dorady restrukturyzacyjnego będzie nadawał Minister Sprawiedliwości
  • Minister Sprawiedliwości w porozumieniu z Ministrem Rozwoju sporządzi listę przedsiębiorstw o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa, a także interesów społecznych i gospodarczych państwa. W przypadku restrukturyzacji lub upadłości takiej firmy Minister Sprawiedliwości miałby prawo wskazywania dwóch kandydatów, i tylko spośród nich sąd mógłby powołać nadzorcę, zarządcę lub syndyka.
  • Minister Sprawiedliwości ma też uzyskać nadzór nad działalnością doradców niezależnie od nadzoru sądowego. Mógłby zawiesić lub cofnąć licencję doradcy, który uporczywie lub rażąco narusza prawo przy wykonywaniu swoich czynności. W tym celu minister uzyskałby prawo wglądu do akt postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych.

Zmiany te budzą moje zaniepokojenie.

Nad samą koncepcją zróżnicowania uprawnień poszczególnych doradców można jeszcze dyskutować, chociaż pamiętajmy, że każdy z nich musiał już wcześniej zdać egzamin i zdobyć licencję. Skoro chce się ich dzielić na dwie różnie uprawnione podgrupy, to dlaczego nie trzy lub cztery?

Jednocześnie z moich doświadczeń wynika, że selekcja doradców (syndyków), którzy prowadzą większe upadłości i restrukturyzacje, już ma miejsce – w sądach upadłościowych i restrukturyzacyjnych w momencie powoływania doradcy (syndyka) do pełnienia funkcji w konkretnym postępowaniu. Zaręczam, że syndyk bez odpowiedniego doświadczenia nie będzie miał żadnych szans na przeprowadzenie restrukturyzacji lub upadłości takiej np. Almy.

Mój instynktowny sprzeciw budzą natomiast szczegóły zaproponowanej reformy. Dlaczego?

Po pierwsze, dopiero co (od stycznia 2016 r.) udało się pozbawić Skarb Państwa uprzywilejowanej pozycji jako wierzyciela w każdym postępowaniu upadłościowym. Przypomnijmy, że wcześniej inni wierzyciele upadłego (z wyjątkiem pracowników) mogli liczyć na choćby częściową spłatę długów dopiero po całkowitym zaspokojeniu fiskusa. Obecnie zaś Skarb Państwa zaliczany jest do tej samej grupy wierzycieli, co pozostali.

W sytuacji w której syndykiem danej firmy będzie mogła zostać wyłącznie osoba wyznaczona przez Ministra Sprawiedliwości, można mieć obawy czy osoba ta nie będzie miała za zadanie faworyzować tylko jednego spośród dłużników, tj. właśnie Skarb Państwa. Pamiętajmy, że doradca czy syndyk mają działać w imieniu ogółu wierzycieli, a nie tylko jednego z nich. Wracamy zatem do wcześniejszych rozwiązań i to w sposób znacznie mniej czytelny i przejrzysty, niż było to uregulowane wcześniej.

Po drugie, nadawanie przez Ministra specjalnego statusu niektórym wybranym doradcom w połączeniu z przyznaniem mu dodatkowych, bardzo szerokich uprawnień nadzorczych nad działaniem doradców, oznacza ni mniej ni więcej tylko ręczne sterowanie grupą osób, które będą prowadzić największe upadłości i postępowania restrukturyzacyjne.

Pamiętajmy, że niektóre upadłości siłą rzeczy niosą za sobą silny aspekt społeczny lub polityczny. Względnie jeden i drugi. Czy nie dojdzie zatem do sytuacji, w której Minister Sprawiedliwości będzie chciał wymusić określony przebieg np. likwidacji majątku lub restrukturyzacji, kierując się nie racjonalną oceną, a jedynie słupkami sondażowymi? I nie ponosząc za swoje działania żadnej odpowiedzialności?

Od rzetelnego prowadzenia restrukturyzacji lub upadłości nie są urzędnicy. Do takiej konkluzji uprawniają mnie choćby doświadczenia z działaniami urzędników „skarbówki” względem niektórych polskich firm. Jak choćby w znanym mi z pierwszej ręki przypadku spółki NEXA z Zamościa.

Czy miałeś do tej pory do czynienia z sądem? Jak to wspominasz? I dlaczego tak źle?

Niespecjalnie się dziwię, gdy słyszę od naszych przedsiębiorców, że do sądu chodzą tylko wtedy, gdy muszą. Skomplikowane procedury i czas oczekiwania na wyrok zdecydowanie odstraszają. Podobnie jak brak wiedzy sędziów o specyfice prowadzenia biznesu, a co za tym idzie – niepewność co do treści wyroku.

Jak wielokrotnie mówiłem i pisałem, jedną z przeszkód w korzystaniu z nowych sposobów restrukturyzacji jest konieczność wszczęcia postępowania sądowego. Dla wielu osób budzi to automatycznie złe skojarzenia.

Nowe prawo restrukturyzacyjne przewiduje możliwość dogadania się z wierzycielami i zatrzymania toczących się egzekucji z maksymalnym ograniczeniem udziału sądu. Polega to na wszczęciu postępowania o zatwierdzenie układu.

Tryb tego postępowania jest bardzo uproszczony.

  1. Rozpocząć należy od zaangażowana do współpracy doradcy restrukturyzacyjnego. Doradca pomoże przygotować plan restrukturyzacji długów, a także zapewni wsparcie w negocjacjach z wierzycielami. Wybór osoby doradcy należy wyłącznie do dłużnika.
  2. Po rozpoczęciu współpracy z doradcą dłużnik przygotowuje i przekazuje wierzycielom oraz sądowi propozycje warunków układu obowiązujące na określoną datę (tzw. dzień układowy). Propozycje układowe mogą zawierać kilka wariantów układu, przy czym warianty te mogą się wzajemnie wykluczać. Propozycje układowe powinny określać sposób restrukturyzacji zobowiązań dłużnika, np.: odroczenie spłaty; rozłożenie spłaty na raty; zmniejszenie wysokości wierzytelności; konwersję wierzytelności na udziały lub akcje. Mogą także przewidywać podział wierzycieli na grupy.
  3. Kolejnym zadaniem dłużnika jest zebranie od wierzycieli głosów (oświadczeń o zgodzie na zawarcie układu, bądź jej braku). Oświadczenia zbiera się w formie pisemnej, na kartach do głosowania, sporządzonych ściśle według wymogów ustawy.
  4. Układ zostaje przyjęty, jeżeli za jego przyjęciem wypowie się większość wierzycieli mających łącznie co najmniej dwie trzecie sumy wierzytelności. Jeżeli natomiast głosowanie nad układem odbywa się w grupach wierzycieli, obejmujących poszczególne kategorie interesów, układ jest przyjęty, jeżeli w każdej grupie wypowie się za nim większość uprawnionych do głosowania nad układem wierzycieli z tej grupy, mających łącznie co najmniej dwie trzecie sumy wierzytelności w danej grupie.
  5. Po zebraniu głosów – o ile wynik głosowania wierzycieli jest korzystny – dłużnik składa do sądu wniosek o zatwierdzenie układu. Formalne zatwierdzenie warunków układu to w istocie jedyna czynność sądu w sprawie.

Jak widać – sąd jest zaangażowany w postępowanie w stopniu absolutnie minimalnym.

Można oczywiście zadać sobie pytanie: dlaczego iść do sądu, skoro można się dogadać z wierzycielami bez udziału sądu i doradcy restrukturyzacyjnego?

Otóż dlatego, że nie zawsze da się z wierzycielami dogadać bez użycia dodatkowych argumentów. A takim może być alternatywa – albo zawieramy wspólnie formalne, zatwierdzone przez sąd porozumienie, albo zmuszony będę ogłosić upadłość. Po drugie, pamiętajmy, że złożenie wniosku o zatwierdzenie układu – podobnie jak złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości – zwalnia osoby zarządzające spółkami kapitałowymi od odpowiedzialności za szkodę za niezłożenie wniosku w terminie, a członków zarządu spółek z ograniczoną odpowiedzialnością – od osobistej odpowiedzialności za niespłacone długi spółki.

7 grudnia 2015 r.

Wojciech Piłat        13 grudnia 2015        Komentarze (2)

Szczerze mówiąc, w ogóle tego nie planowałem. Zapisałem się w ostatniej chwili – w końcu póki co człowiek jest z przepisami na bieżąco i ma dużo wiedzy w głowie. Impulsem był fakt, że sam doradziłem to dwóm kolegom z pokrewnej branży zarządzania. I myśl, że skoro oni, to czemu też nie ja? Efektywny czas przygotowań trwał raptem 8-9 dni, a raczej tyleż wieczorów, bo w ciągu dnia nigdy nie było na nic czasu. O poranku kulminacyjnego dnia pomyślałem sobie filozoficznie, że po prostu będzie, co ma być.

A ponieważ po trzech kolejnych dniach okazało się, że w dniu 7 grudnia 2015 r. zdałem egzamin na licencję syndyka, wygląda na to, że już niedługo będziecie mogli do mnie mówić „Panie syndyku”, a nawet „Panie doradco restrukturyzacyjny” :).

PS. Notabene nie tylko mi się udało. Ten sam egzamin zdał również niejaki Maciej Piłat, wcześniej absolwent M.B.A. Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa :). Brawo Braciszku!

Polityka drugiej szansy dla przedsiębiorców w Unii Europejskiej

Wojciech Piłat        23 listopada 2015        Komentarze (0)

Nacisk na danie drugiej szansy firmom znajdującym się w kłopotach dotyczy nie tylko polskiego ustawodawcy. Tendencja ta jest widoczna w poszczególnych krajach Unii Europejskiej od dobrych paru lat. Zainteresowanym serdecznie polecam artykuł mojego autorstwa, który lada dzień ukaże w Biuletynie Euro Info wydawanym przez PARP (tutaj link do wersji elektronicznej).
bliul1biul2
Tekst jest dość długi, dlatego redakcja zdecydowała się podzielić go na trzy części. Pierwsza z nich omawia m.in. zalecenia Komisji Europejskiej w przedmiocie polityki drugiej szansy, stanowi także wprowadzenie do regulacji ustawy Prawo restrukturyzacyjne, które dokładniej zostaną omówione w dwóch kolejnych numerach biuletynu.

Pierwszy komentarz do Prawa Restrukturyzacyjnego

Wojciech Piłat        08 listopada 2015        Komentarze (3)

Oto pierwszy komentarz do nowej ustawy Prawo Restrukturyzacyjne, autorstwa prof. UO dr. hab. Rafała Adamusa:

komentarz 

„Krótki” oznacza w tym przypadku jedynie 598 stron… Cóż, z uwagi na objętość nowej ustawy musimy się przyzwyczajać do takich objętości. Lekturę zaczynam wdrażać w najbliższym czasie, a pamiętajmy jednocześnie, że jeszcze w grudniu mają ukazać się komentarze sędziego Gurgula i mec. Zimmermana.