7 grudnia 2015 r.

Wojciech Piłat        13 grudnia 2015        2 komentarze

Szczerze mówiąc, w ogóle tego nie planowałem. Zapisałem się w ostatniej chwili – w końcu póki co człowiek jest z przepisami na bieżąco i ma dużo wiedzy w głowie. Impulsem był fakt, że sam doradziłem to dwóm kolegom z pokrewnej branży zarządzania. I myśl, że skoro oni, to czemu też nie ja? Efektywny czas przygotowań trwał raptem 8-9 dni, a raczej tyleż wieczorów, bo w ciągu dnia nigdy nie było na nic czasu. O poranku kulminacyjnego dnia pomyślałem sobie filozoficznie, że po prostu będzie, co ma być.

A ponieważ po trzech kolejnych dniach okazało się, że w dniu 7 grudnia 2015 r. zdałem egzamin na licencję syndyka, wygląda na to, że już niedługo będziecie mogli do mnie mówić „Panie syndyku”, a nawet „Panie doradco restrukturyzacyjny” :).

PS. Notabene nie tylko mi się udało. Ten sam egzamin zdał również niejaki Maciej Piłat, wcześniej absolwent M.B.A. Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa :). Brawo Braciszku!

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Magdalena Styczeń 27, 2016 o 15:57

Cieszę się, że znalazłam Pana blog.
Dodaję komentarz w tym miejscu, żeby móc pogratulować.
Gratulacje!

Odpowiedz

Wojciech Piłat Wrzesień 17, 2016 o 21:28

Bardzo dziękuję!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: